BLOG TWORZONY Z PASJI DO KOSMETKÓW...

sobota, 14 listopada 2015

John Frieda FRIZZ EASE Oryginal-6 effects serum



 Na początku lipca udostępniłam post na temat pierwszego serum do włosów z serii FRIZZ EASE. Był to John Frieda FRIZZ EASE extra strenght-6 effects serum TUTAJ, którego głównym założeniem było zminimalizowanie puszenia włosów. Drugim produktem był John Frieda FRIZZ EASE Miraculous Recovery Creme serum TUTAJ, odnośnie którego miałam mieszane uczucia. Niby wydawało się, że działanie jest stosunkowo dobre, a efekty zauważalne, jednak po konsultacji z fryzjerem okazało się, że konieczne jest podcięcie włosów.


 Dzisiaj przyszła pora na odsłonę ostatniego już produktu z tej serii, John Frieda FRIZZ EASE Oryginal-6 effects serum. Nie będę Was trzymała długo w niepewności i już teraz zdradzę, że to serum okazało się najlepsze. Jestem pewna, że pojawi się na mojej liście ulubieńców roku.



 John Frieda FRIZZ EASE Oryginal-6 effects serum zdecydowanie okazał się zwycięzcą serii FRIZZ EASE. Chroni bardzo dobrze włosy przed wilgocią, co jest niezwykle ważne jesienią ale i nie tylko. Jak wiecie mieszkam w Anglii, a tutaj o nadmiar wilgoci nie trudno. Wiele razy poświęciłam ogrom czasu na prostowanie włosów, po czym wyszłam na dwór i po kilku minutach zaczęły się ponownie falować. Nie trzeba jednak mieszkać na wyspach, żeby tego doświadczyć. Wystarczy, że po wyprostowaniu włosów wejdziecie na chwilkę do zaparowanej łazienki i dalszy ciąg tej historii same znacie...


 Kolejnym atutem tego serum jest nadanie włosom niesamowitego blasku, moje włosy są tego żywym przykładem, mogę was o tym zapewnić. Kosmetyk nakładam na świeżo umyte i wilgotne włosy. Konsystencja produktu jest lekko tłustawa, bezbarwna i ma rewelacyjny zapach. Włosy po wysuszeniu są idealnie miękkie, gładkie i naprawdę lśnią z daleka. Wiele osób już pytało czego używam, co nadaje im takiego blasku. Poza tym serum ma za zadanie również chronić włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi działaniem wysokich temperatur, częstego prostowania czy suszenia. Ma ono również nawilżać i ułatwiać rozczesywanie włosów. Moim skromnym zdaniem ze wszystkich tych zadań wywiązuje się naprawdę bez zarzutów. Czego można więcej oczekiwać od serum do włosów?



 Niestety nie jestem w stanie napisać Wam czy John Frieda FRIZZ EASE Oryginal-6 effects serum jest dostępny w Polsce. Z ciekawości sprawdziłam na stronach Rossmann, Sephora i Douglas, okazało się, że są dostępne inne produkty do włosów John Frieda, ale niestety nie zauważyłam tej konkretnej serii. W angielskim Tesco jest aktualnie promocja i można kupić dwa produkty John Frieda w cenie 8 funtów, co wydaje mi się świetną okazją i zastanawiam się nawet nad zrobieniem zapasów...



 Wiem, że znaczna część z Was odwiedza często UK, bądź macie tutaj znajomych czy rodzinę. Jeśli będziecie miały taką możliwość, poproście o przywiezienie czerwonej wersji FRIZZ EASE. Zapewniam Was, nie pożałujecie.


 Dziś widziałam wersje żółtą, ale żeby mnie nie kusiła, wolałam na razie nie podchodzić i nie czytać zapewnień producenta. 
 Życzę Wam miłego weekendu.

Share:

32 komentarze

  1. Super, takie właśnie by mi się bardzo przydało :) Mam nadzieję że uda mi się kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. post postem, ale urzekły mnie zdjęcia:)

    PS. a serum wypróbuje.

    Pozdrawiam,
    Klik

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech szkoda ze nie są dostępne w Polsce :-o Bardzo kuszący produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas tego nie ma, dwa produklty chyba i byłam zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa ich estem ;) szkoda że nie mam już nikogo w Anglii ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio kupiłam w wersji czerwonej maskę, szampon i odzywkę. Polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o tym produkcie. Szkoda, że nie są dostępne w Pl, bo bym chętnie wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam nic od Johna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam takiego problemu z włosami, więc cała ta seria by mi się nie przydała, ale produkt faktycznie wart uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat moje włosy tak szybko tej wilgoci nie chłoną, ale jednak. Przydałoby mi się coś takiego. Znam osoby, które regularnie jeżdżą do Glasgow, może poproszę o te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś miałam serum marki John Frieda i okazał się świetny, ale mają drogie kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam ich :) ja raczej w ogole słabo dbam o swoje włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. ie znam tej firmy ale chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. to może lepiej, że niedostępny :D pieniądze w portfelu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. z tej firmy znam tylko szampon i odżywkę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe serum :) Znam tą firmę ze słyszenia, ale nigdy nic od nich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie potrzebowałabym takiego kosmetyku :) Mam proste włosy, nie reagują specjalnie na nic :D Od Johna miałam ten sprej rozjaśniający, szampon i odżywkę do blondu ale jakoś specjalnie pozytywnie nie wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam tę firmę ale tych kosmetyków nie a wydają się ciekawe;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie używałam jeszcze tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  21. Polecano mi kiedyś kosmetyki tej firmy do moich włosów. Chętnie zobaczyłabym efekt po zastosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym mieć dostęp do tych wszystkich kosmetyków z Londynu, bo niestety w Polsce ich nie ma. No, ale jakoś się tam ratuje innymi Polskimi ;)

    OdpowiedzUsuń